Adrianna Szymańska

Trawa z tabletkami, co symbolizuje uzdrowisko.

Wpis z dziennika

20.05.2018

#3 Uzdrowisko - Żakówek

„The spirit of life fires me now”
(Cocteau Twins – The Itchy Glowbo Blow)

Istnieją takie miejsca, gdzie wytwarza się specjalna energia. Taka, która może pomóc. Od ostatnich wakacji moim małym uzdrowiskiem stał się Żakówek. Wypełniony niesamowitymi ludźmi, otoczony dymem z ogniska i przepleciony absurdalnym humorem. Niewielki drewniany świat ozdobiony miłą oku florą i dziką fauną. I śmiechem, głośnym, radosnym śmiechem na odludziu.

Nie da się trafić tam bez drobnej wiedzy o „bramie”. Latem droga jest widoczna tylko dla wybrańców. Przejazd koło sadzawki, a potem wyłania się spiczasty dach i obietnica chwilowego zapomnienia o tym, co za nami.

Rozmowy, jedzenie, picie, muzyka – standard towarzyski, aczkolwiek jedyny w swoim rodzaju. Czas płynie wolniej, a jednak tempo zdarzeń nie zwalnia. Umysł nie nadąża z odbiorem żartów sytuacyjnych. Półsłówka i konteksty znaczące więcej niż listowne tasiemce. Żywy materiał na genialny scenariusz. Obserwacja, niedowierzanie i absolutny zachwyt. Za każdym razem nowe osoby, inny skład, ponowna niemożliwość opisania. Ale też po co? Chłonę.

W maju urodziny, wysypały się wieloryby po skoszonej trawie, opowiadam o powieści, no bo przecież, gdyby nie te urodziny, to nic by się nie zdarzyło. Chłonę.

Po 260 odbiciach lotki dano sygnał, by cofnąć się w czasie. Siadamy przy ognisku, pierwotny żar wypala resztę niepotrzebnych myśli. Ogień trawi „pieniek poznania”. Co musiało być poznane, to już zostało. Teraz chłonę. Ukulele i nasze głosy. „Kiedy z serca płyną słowa, uderzają z wielką mocą, krążą blisko wśród nas ot tak, dając chętnym szczere złoto. I dlatego lubię mówić z tobą”.

Rozsypały się gwiazdy nad nami, ale jak nie widać Syriusza, to nie zadzieram głowy. Czerpię inspiracje z atmosfery, blasku żywiołu, charakterów wokół. Gdzieś z tyłu wołają mnie pewne obrazy, pewne niewydarzone cienie. Coś mnie chce porwać gdzieś indziej, ale teraz jestem tu, patrzę w płomienie i wszystko mieni się i daje pewność.

Moje uzdrowisko. Leczenie za pomocą właściwych osób, przytulności, scen rodzajowych, Marsa na niebie, gęstego lasu w środku nocy, kalambur, ogniska i śmiechu. Mój medykament o składzie substancji: 8.

Najnowsze wpisy

No posts found!

© Wszelkie prawa zastrzeżone
Adrianna Szymańska
Polityka prywatności
Przygotował: Piotr Zacheja