Adrianna Szymańska

Płyta Whitney Houston na dywanie.

Wpis z dziennika

01.01.2019

#7 Nowy rok, nowe rozdziały

„Run and shine the whole world now my angel”
(Cocteau Twins – For Phoebe Still a Baby)

Niekończąca się amunicja. Wciąż strzelają za oknem. Powitań część druga.

Wspaniałe kalendarzowe delimitacje. Lubię porządek, zamykanie, otwieranie, ważne granice. Każdego roku coraz ciekawiej, intensywniej, cudowniej. Umrę i pewnie okaże się, że nie ma końca.

Z postanowień noworocznych: nie będę jeść mleka (jeść, bo płatki). Szkodzi. Chyba powoli wszystko szkodzi. Niebawem gastroskopia będzie podstawowym badaniem razem z pobraniem krwi.

Były święta, trzy srogie Wigilie. Uwielbiam ten dzień. Śmiech za śmiech. Frazujemy się i śmiejemy do łez. Moc. Rodzina. Takie podstawy do budowania własnego imperium. Piękne prezenty, cyberpunkowe lektury i stare kamery, nawet Claddagh ring w paczuszce.

Był Sylwester, ten wieczór zawsze spędzam z Daddy Cool, Billie Jean, Papa Don’t Preach, Cherry Lady oraz I Wanna Dance with Somebody. Najlepsze towarzystwo. Full melancholy. I wszyscy tańczą, wszyscy piją. Billie Jean to nawet zazdroszczę, zawsze najładniej wygląda.

W międzyczasie, czyli nieustanie każdego dnia, każdej nocy paluszki wędrują po klawiaturze. Siódmy rozdział ostatniego tomu czeka cierpliwie na spisanie. Wszystko gotowe, można by już kończyć tę przygodę powoli, ale… to Domek… mam wstać kiedyś z dywanu? I co? No dobra, jak trzeba, to wstanę i zrealizuję kolejne pomysły, kolejne fabuły, powołam innych bohaterów do życia. Takie proste postanowienie niby, a tak naprawdę to bardzo chcę sobie tam jeszcze posiedzieć i pooddychać dawnym światem.

Chociaż, jak już wspomniałam, to też nie ma końca.

Najnowsze wpisy

No posts found!

© Wszelkie prawa zastrzeżone
Adrianna Szymańska
Polityka prywatności
Przygotował: Piotr Zacheja