Adrianna Szymańska

Justyna Kopińska i Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie, recenzja książki.

Wpis z dziennika

16.03.2019

#11 Zrozumieć zło

„You can’t heal what you can’t feel”
(Cocteau Twins – Ice Pulse)

Tygodniami krążyłam wokół reportaży Justyny Kopińskiej jak wokół puszki Pandory. No bo gwałty, pedofilia, cierpienie i zastraszanie, niemoc, moja wzrastająca nienawiść i bezsilność. Nie w pierwszej kolejności sięga się po takie treści.

Kupiłam pierwszą jej książkę. „Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?”

Zaczęłam ją czytać pewna, że długo będę przeżywać to zło, że zwiększę zasób moich wulgaryzmów.

A ja wciągnęłam ją szybciutko, zaczynając rozumieć więcej i widzieć szerzej. Stało się to, co najbardziej uwielbiam w trudnych tematach poświęconych krzywdzie innych: zaczęłam analizować, odpychając niezrozumienie i wrogość.

To jak uspokajanie się podczas paniki. Oddychaj, przetwarzaj, racjonalnie tłumacz, że nic nie dzieje się „bo tak”. Głębokie są źródła każdego horroru.

Bardzo dobrze i zdrowo czyta się coś, co nie emanuje oceną, co nie manipuluje moimi emocjami i nie robi ze mnie szmacianej laleczki w stylu: „nienawidzę, rozerwałabym!”.

Czytałam reportaż o zakonnicach, słynnej sprawie opiekunek domu dziecka, które biły i poniżały swoich wychowanków przez trzydzieści lat, które dopuszczały do homoseksualnych gwałtów na najmłodszych chłopcach.

Które same kształcąc się na zakonnice otrzymywały takie, a nie inne traktowanie ze strony swoich matek przełożonych, a potem praktykowały tego typu zachowania, zajmując się bardzo trudnymi i bardzo skrzywdzonymi przez los dziećmi, które jedyne czego potrzebowały to miłości i ciepła.

Bardzo skomplikowany proces i długi. Nie chodzi tu o sadyzm w jednej kobiecie, która zaraża bestialstwem inne. Chodzi o chaos i niezrozumiałe zło rodzące się we wszelkich instytucjach zamkniętych. Kto wpadł na pomysł, że człowiek bez dostępu do świata, rodziny i przyjaciół może zrobić cokolwiek dobrego dla świata i bliźnich? Władza, tylko ta chora władza świeci w tych chorych umysłach. Nie pojmuję tego i nie akceptuję. Żyć bez refleksji, czy na pewno nie ranię siebie i innych? To jest życie? Chyba jamochłona na dnie morskim.

Kuratorium. Opieka państwa nad ośrodkami wychowawczymi zakonów: nikła. „Bo zakonnice są święte z natury”. Tak, te kobiety to nadludzie, nigdy nie czynią źle, niebiosa je zesłały i koniec. I to jest myślenie, że każdy człowiek jest równy? Rany!!! Ksiądz, zakonnica, papież to są tylko ludzie. Popełniają błędy jak my wszyscy i to ich czyni ludźmi.

I właśnie ci wszyscy ludzie spoza tego zakonu nie zareagowali na czas. Widzieli siniaki, dzieci mówiły, że dzieje się źle, a oni nic. Przecież to niemożliwe, że zakonnica tak się zachowuje… I to uderza w tym reportażu najbardziej: wyparcie własnej intuicji, oportunizm ludzi, którzy mogli przerwać cierpienie dzieci tak dużo wcześniej…

Przychodzi do mnie pobite dziecko. I co? Nic się nie stało? Dzwonię do jego matki i pytam, czy dziecko mówi prawdę? Tak powinnam to rozegrać? Naprawdę? Trzeba mieć zawsze dobre odruchy, reagować. Ale reagować inteligentnie.

Ale gdyby to były ich dzieci, tych świeckich, to wszystko byłoby inaczej. Ale to nie moje, więc nie mój problem. Niebywałe.

I na sam koniec: system kar, wyroków w Polsce. Nawet nie będę tego komentować. Zostawiam to pani Kopińskiej, podjęła się kolosalnie trudnego zadania.

Trochę ochłonęłam i sięgnęłam po kolejny reportaż „Z nienawiści do kobiet”. On już mnie tak nie zdruzgotał. To pewnie przez tę rozpraszającą interlinię.

Najnowsze wpisy

No posts found!

© Wszelkie prawa zastrzeżone
Adrianna Szymańska
Polityka prywatności
Przygotował: Piotr Zacheja