Wpis z dziennika
5.02.2020
#14 Książki, które pozostały
„I’ve felt the faces within you”
(Cocteau Twins – Perhaps Some Other Aeon)
Wpis z dziennika
5.02.2020
„I’ve felt the faces within you”
(Cocteau Twins – Perhaps Some Other Aeon)
Zdaje się, że każdy wytwór sztuki, czy to utwór literacki, muzyczny, obraz, rzeźba albo masa innych rzeczy, jest zlepkiem elementów, doświadczeń i emocji, które już gdzieś kiedyś zaistniały. Można powiedzieć, że wszystko, co jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, gdzieś już się pojawiło. Przed oczami ludzkości lub w jej wyobraźni. To raczej jeszcze nie ten etap naszej ewolucji, by z czegoś zupełnie poza znaną rzeczywistością i percepcją uczynić coś nowego od zera. Nie jesteśmy wolni od skojarzeń, upodobań, od dostrzegania, analizowania i kreowania. Krótko mówiąc: inspiruje nas sama możliwość istnienia.
Bardzo lubię słowa Émile’a Zoli, „dzieło sztuki jest odbiciem świata przefiltrowanym przez temperament artysty”. Filtrujemy. Osoby, które potrzebują tworzyć, by żyć i się spełniać, filtrują nieustannie, nawet w snach. Generujemy własne odbicia wszechświata. Światy równoległe. Zlepek tego, co przyjął nasz umysł. Pytanie, jak to przetworzymy?
Domek powstał w ten właśnie sposób. Przez filtrowanie. Na historię z Domkowego dywanu składa się zbiór marzeń, zmodyfikowanych przez potrzeby, oraz szereg przeobrażeń rzeczywistości, w której po prostu ten mur i te postaci są namacalne, widzę je i słyszę. Niezmiernie wiele dały mi książki. Wychowałam się na niesamowitej literaturze, zwiedzałam sąsiednie światy, czerpiąc z nich najprzyjemniejsze chwile, wykuwając z nich własny odrębny scenariusz. Każda jedna inspirowała mnie, karmiłam się tymi wersami, przetwarzałam je tak, by wyodrębnić z nich tylko to, co najbardziej mnie pociągało. W mojej głowie zaczęły powstawać konkretne sceny. Ciągle coś szeptało: „zacznij sama”. Po przeczytaniu poniższych arcydzieł zaczęłam się nad tym zastanawiać. Bo przecież myślenie o własnych obrazach zaczęło dawać mi wielką przyjemność i szczęście. Było jak odlot bez używek, dopełnienie. Nie wiedziałam tego jeszcze, ale to pewnie wtedy uruchomił się mój proces twórczy.
Czytanie zdecydowanie daje moc. Poniżej moje największe inspiracje w pigułce. Za Domkiem stoi święta trójca z celulozy. Harry Potter (J. Rowling), Wiedźmin (A. Sapkowski) i Atramentowy świat (C. Funke). Wyrosłam na tych seriach. Potęgi. W międzyczasie poznałam przyjemne, bardzo działające na wyobraźnię lektury dla młodzieży: Czarodzieje Skrzydła Nocy (G. Huntington), Kraina Elyona (P. Carman), Piraci (C. Rees), Muminki (T. Jansson). Wielki sentyment! W gimnazjum i liceum chłonęłam książki Jodi Picoult po kolei. Dziewiętnaście minut bardzo na mnie wpłynęło, co potwierdza się w 2. tomie Domku. Później odkryłam bratnią duszę: Safonę. Jej erotyki są majstersztykiem, prostota i zmysłowość. Cudowny liryzm. Na studiach do mojego życia powrócił po długiej przerwie Adam Mickiewicz i już z niego nie wyjdzie. Wiele bym dała, by móc z nim porozmawiać. Później zauroczyła mnie Trylogia księżycowa Jerzego Żuławskiego, gdzie każdy akapit to fenomenalne rozważania filozoficzne. Lord Jim (J. Conrad) również daje do myślenia, nauczył mnie, że najważniejsze to mieć dobre odruchy. Rosja: Zbrodnia i kara (F. Dostojewski), Mistrz i Małgorzata (M. Bułhakow). Dwa giganty. Chociaż Woland stoi wyżej niż Raskolnikow w mojej hierarchii bad boysów. Plener polski: Witold Gombrowicz i koncepcja formy w życiu społecznym, sztos, sztos, sztos. A potem Lalka (B. Prus), jak można tak znakomicie prowadzić opowieść?!! I Zły (L. Tyrmand). Przepiękna proza. Najwspanialszy obraz dawnej Warszawy. Bohater, który przechodzi przemianę, takich cenię najbardziej. Najnowsze moje odkrycia, sprzed kilku lat, to Duma i uprzedzenie (J. Austen), która zrobiła na mnie wielkie wrażenie dzięki kreacji Darcy’ego. Niedawno wydana Miniaturzystka (J. Burton) to nadzieja, że świetne, porywające i przytulne powieści nadal są możliwe.
Najnowsze wpisy
No posts found!