Wpis z dziennika
1.06.2018
#6 Rodzina - najlepszy przyjaciel
„So many stars take care of me”
(Cocteau Twins – Cico Buff)
Wpis z dziennika
1.06.2018
„So many stars take care of me”
(Cocteau Twins – Cico Buff)
W sobotę był Dzień Matki. Rodzinny wyjazd w rodzinne strony w rodzinnym klimacie. Rodzina. To chyba jedyne słowo, które niesie za sobą tyle znaczeń. Ale w słowniku niektórych nigdy nie będzie.
Cały weekend chłonęłam rozbudzoną świadomość, że pozwolono nam żyć w bajce. I że tę bajkę sami dalej piszemy, treściwie i dobrze. Niby temat trywialny, wyświechtany, przegadany, ale czyżby? Kto ma zawsze przy sobie krąg spokrewnionych osób, z którym tworzy niezapomniane chwile? Z którym zbiera się w jednym konkretnym domu i przez kilkanaście godzin przełyka swoje szczęście, popija śmiechem, a na deser robi szlema? Ugrał najlepsze życie na świecie. Wylicytowane.
Jak wiele osób przedkłada rodzinny zjazd nad inne spotkania towarzyskie, przyjacielskie? Imprez ze znajomymi może być jeszcze masa, a spędzanie czasu w takim składzie? Ile jeszcze czeka nas takich pełnych zebrań różnych pokoleń? Warto dzielić z nimi każdą minutę.
W sumie nie jest to dla mnie nic nowego, ale gdy taka refleksja budzi się z mocą przy stole, w ferworze przygotowań, w ogrodzie przed aparatem, patrząc na ich radość, rozmawiając w tym jednym Miejscu…
Czasem wydaje mi się, że napisanie trylogii o naszym mieście to za mało by oddać to, co czuję, będąc jedną z dziewięciu osób, które w tym samym momencie potrafią się roześmiać.
Rodzina. Gdzieś usłyszałam: żeby uratować świat, należy wrócić do domu i się nią zająć. Umiesz?
Najnowsze wpisy
No posts found!